"Czy coś pęka? czyli co wynika z politycznej debaty 26 marca w Gdyni pt. "Demokracja energetyczna"

„”Demokracja energetyczna”” okazała się obszernym tematem jak na ramy jednej dwugodzinnej debaty, zorganizowanej dnia 26 marca w Gdyni przez Fundację Przestrzenie Dialogu i Fundację im. Róży Luksemburg, w cyklu ogólnopolskich spotkań „Miary lewicy: skąd, dokąd, gdzie, z kim, jak i po co.”
Jednocześnie, jak podkreśliła znaczna część zaproszonych panelistów, „”Demokracja energetyczna”” jest tematem bardzo potrzebnym w dyskursie politycznym województwa pomorskiego, choć dotąd nieobecnym. Mamy szanse by to zmienić – odpowiedzieli organizatorzy zapowiadając zorganizowanie następnej debaty na temat zielonych miejsc pracy w energetyce. Pomoże to, ich zdaniem, uporządkować ten wielowątkowy, złożony problem, coraz częściej obecny w różnych wypowiedziach o szansach i kierunkach rozwoju energetyki w Polsce. Być może „”Demokracja energetyczna”” była także tematem zbyt trudnym, skoro wśród uczestników panelu zabrakło – mimo zaproszenia – przedstawiciela rządzącej Platformy Obywatelskiej. Nie było także reprezentanta drugiego koalicjanta, Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dopisała opozycja, reprezentowana przez partie parlamentarne: PIS (Zbigniew Kozak, poseł na Sejm RP V i VI kadencji) , Ruch Palikota (Jarosław Milewczyk), SLD (Mariusz Falkowski, radny Sejmiku Województwa Pomorskiego), jak i te działające poza Sejmem: Partia Kobiet (Edyta Petelska), Zieloni 2004 (Elżbieta Śliwowska). Zaproszenie organizatorów przyjął też Lech Zurek, niezależny radny Sejmiku Województwa Pomorskiego.
Jest zrozumiałe, że wobec wciąż aktualnych planów Rządu RP w zakresie budowy elektrowni jądrowych w Polsce uwaga panelistów koncentrowała się wokół tej tematyki. Dwie z trzech potencjalnych lokalizacji elektrowni, wskazanych przez PGE, znajduje się na terenie województwa pomorskiego. 94% sprzeciw mieszkańców gminy Mielno – zdaniem wielu – wyklucza tą lokalizację jako potencjalne miejsce budowy elektrowni. Czy w tej sytuacji województwo pomorskie zostało skazane na realizację Polskiego Programu Energetyki Jądrowej? Na szczęście NIE. Do głosów sprzeciwu Zielonych, a także społeczności lokalnych w gminach Choczewo i Krokowa przyłaczają się następni, także przedstawiciele partii politycznych. W dotychczasowym monolicie proatomowym zaczynają się zmiany. Jedynym zwolennikiem rozwoju wielkoskalowej energetyki jądrowej okazał się przedstawiciel PIS, choć i w tej partii – jak przyznał – następują zmiany. Są zwolennicy i przeciwnicy energii atomowej. Trwa dyskusja. Do Zielonych 2004, jedynego dotychczas zdeklarowanego, politycznego przeciwnika energetyki atomowej dołacza Ruch Palikota. Jego przedstawiciel okazał się zdecydowanym przeciwnikiem energetyki jądrowej. Partia Kobiet, SLD, niezależny radny Sejmiku Województwa Pomorskiego podkreślali rolę rzetelnych informacji, których brak. Sytuacja ta uniemożliwia podjęcie przez nich racjonalnych decyzji. Można odnieść wrażenie, że i w SLD stanowiska są niejednolite.Pojawiły się głosy, że obecny sposób prowadzenia kampanii informacyjnej przez PGE skazuje ją na nieuchronną klęskę. Wszyscy, bez względu na reprezentowaną opcję, podkreślali brak konsultacji społecznych. No cóż, problemu nie da się zmarginalizować i zamieść pod dywan. Do zobaczenia na następnej debacie.